Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Sytuacja Kobiet w XIX wieku
Gwałtowne zmiany w traktowaniu kobiet nadeszły z wybuchem rewolucji francuskiej w latach 1788 - 1789. Jednym z wielu pozytywnych skutków w porewolucyjnej Francji było całkowite równouprawnienie płci, dające kobietom te same prawa, co mężczyznom. Jednak ten stan trwał krótko, zaledwie kilka lat. Jeszcze przed końcem osiemnastego stulecia Francja zdążyła przywrócić ograniczenia praw. Paradoksalnie sytuacja prawna kobiet w początkach XIX wieku uległa znacznemu pogorszeniu
w stosunku do tego, co było w wieku XVIII, kiedy przynajmniej kobiety z najbogatszych rodzin miały jakieś pole manewru. Kodeks cywilny wydany przez cesarza Francuzów pozbawiał kobietę prawa do zarządzania majątkiem, nakazywał bezwzględne posłuszeństwo mężczyźnie, nie dawał właściwie żadnych szans rozwodu ponieważ żona nie mogła samodzielnie wystąpić do sądu. Kobieta nie miała wówczas dostępu do szkolnictwa wyższego, a także nie mogła pracować zawodowo. Wyjątkiem były kobiety z niższych warstw społecznych oraz chłopki – pracowały one jednak za dużo niższą pensje niż mężczyźni. Bogatsi mieszczanie chcąc upodobnić się do wyższych sfer nie pozwalali swoim kobietom pracować, przez co chcieli pokazać, iż posiadają na tyle pieniędzy, że ich żony nie muszą chodzić do pracy. Od przełomu XVIII i XIX panuje przekonanie o tym, że kobietę, w przeciwieństwie do mężczyzny, charakteryzuje opiekuńczość, intuicja, ofiarność, moralna przewaga nad mężczyzną, którego demoralizuje sfera publiczna i panująca w niej ciągła walka. Na pewno wpływ na postrzeganie kobiet miało nadejście nowej epoki – pozytywizmu. Jednym z czterech punktów programu pozytywistycznego była emancypacja kobiet. Na postrzeganie kobiet przez społeczeństwo pewny wpływ miała także poprzednia epoka – romantyzm, gdzie w wielu dziełach jednymi z głównych bohaterek są właśnie kobiety. Romantyzm stworzył obraz kobiety, która była istotą niezwykle piękną, wielbioną niczym bóstwo. Na początku XIX wieku powstają pierwsze ruchy feministyczne. Wówczas w Anglii i USA tworzą się ich podstawy intelektualne. Swoistą ciekawostką jest fakt, iż do w 1884 roku można było sprzedać własną żonę! Jednak data ta nie wiele dała i jeszcze w 1913 roku jedna z kobiet zeznała w sądzie policyjnym, iż mąż sprzedał ją jednemu z kolegów za bagatela … 1 funta! (1 funt z lat 60’ XVIII w. to ok. 511 współczesnych złotych polskich).
Wiek XIX przyniósł sporo świeżości we wszystkich dziedzinach życia od polityki, przez technikę po zmianę stosunków społecznych. Zmiany te oczywiście nie ominęły kobiet, które chociaż dalej pełniły głównie role żony, matki i opiekunki domu to coraz więcej kobiet chciało wyjść poza ramy narzucone przez system. Pomimo różnorakich przeszkód wiele kobiet rozpoczynało studia, a niektóre z nich robiły światową karierę – chociażby Maria Skłodowska – Curie. Już w drugiej połowie wieku XIX w Anglii powstał ruch sufrażystek, które domagały się uzyskania praw wyborczych. W większości krajów europejskich prawa te kobiety uzyskały dopiero po roku 1918, czyli zakończeniu I wojny światowej.
Pozycja kobiet w jednym z polskich miast – Poznaniu, była raczej niezmienna. Jako, że władze oraz ludność poznańska była dość konserwatywna to i ruchy, które domagały się emancypacji kobiet nie odnosiły dużego sukcesu. W pierwszej połowie wieku XIX pozycja kobiet wydawała się z góry ustalona. Niewiasta miała za zadanie znaleźć sobie męża, zajmować się domem, a edukacja potrzebna jej była tylko w takim zakresie, w jakim była niezbędna do wypełniania obowiązków domowych. Jednak w latach 40. XIX wieku wszystko zaczęło się zmieniać. Jedna z największych skandalistek, a zarazem jedna z pierwszych emancypantek – Julia Molińska- Woykowska, która na łamach „Dziennika Domowego” w artykule „O rozumie i oświacie kobiet” wygłosiła obrazoburcze tezy, wywołując dyskusję o edukacji kobiet: W ogóle o całej przeszłości powiedzieć możemy, że trwało panowanie miecza i siły, a kobieta słaba musiała mieć w każdym sporze niesłuszność i brak rozumu. [...] Wszystko więc mogłoby być i dla kobiet czego uczą po uniwersytetach, ale rozbierając w myśl cały zakres zatrudnień praktycznych pokazałoby, że ledwie wojna jako zatrudnienie wymagające u każdego swego znawcy siły fizycznej, nie może być zatrudnieniem ogółu kobiet. Lecz ludzkość dąży do zniesienia wojen, a więc do zupełnej zgody, wiecznego pokoju. Ten postęp, który na ziemi osadzi sprawiedliwość i prawdziwą wolność, upoważni kobiety do wszystkich nauk. Nie można odmówić pani Julii słuszności, choć jej pogląd na zupełny zanik wojen, był, jak wszyscy wiemy, utopijny.”
Przeciw poglądom Molińskiej, na łamach tej samej gazety, stanął sam Karol Libelt - prezes Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, który miał całkiem inne zdanie o edukacji ówczesnych kobiet: "Choć nie taki odstęp jest w dwóch płciowych rodzajach ludzi, jest przecież wyraźna fizyczna różnica. Mężowi przyrodzenie dało siłę woli, umysłu i ciała, kobiecie moc wdzięku i uczucia przy drobniejszym ciele i słabszych władzach umysłowych. Różne więc i tu, i tym rozmaitym usposobieniom przyrodzonym odpowiednie muszą być zatrudnienia i czynności płci obojga [...] Cała zatem emancypacya kobiet do familijnego tylko ściąga się stanowiska; emancypacya zaś polityczna w całej rozciągłości równości praw z mężczyznami jest utopią."
Jedną z działaczek dzięki, której XIX – wieczne kobiety zaczęły być doceniane była pisarka Narcyza Żmichowska. Stworzyła ona grupę, która skupiała się wokół „Przeglądu Naukowego”. W latach od 1842 do wybuchu powstania poznańskiego grupa nie miała swojej nazwy. Dopiero w 1876 Żmichowska określiła kobiety zebrane wokół „Przeglądu” „entuzjastkami”. To właśnie one – ‘entuzjastki’ – wypracowały wzorzec XIX – wiecznej kobiety. Najważniejszym punktem wyjścia była walka o równość kobiety wobec mężczyzny, czyli realizowanie jednego z punktów wcześniej wspomnianego programu pozytywistycznego. Równość ta szła jednak o krok dalej. Kobieta w ich opinii nie powinna mieć wyłącznie takich samych praw i przywilejów jak mężczyźni, ale także podobny ubiór, fryzurę czy zachowanie! Przedstawicielka płci pięknej miała wówczas możliwość palenia cygar, gry w karty, aż po legalne romansowanie z innymi mężczyznami, co miało posunąć się do tego, iż mogła porzucić męża… Jeśli chodzi o stosunek ‘entuzjastek’ do pracy fizycznej wyrażały swoją akceptację, uważały jednak, że kobieta winna zajmować się wyłącznie pracą intelektualną. Dopiero brak środków do życia usprawiedliwiał je do podjęcia pracy zarobkowej.
‘Entuzjastki’ walczyły także o taki sam dostęp do nauki jaki mają mężczyźni. O tym jak trudne to było świadczy przypadek Anny Tomaszewskiej – Dobrskiej. Wykorzystując fakt, że uniwersytet w Zurychu w 1864, jako pierwszy w Europie, zezwolił kobietom na studiowanie, zapisała się ona na fakultet lekarski. Ukończyła go i wróciła do kraju, tu jednak okazało się, że nie ma żadnych uprawnień do praktyki lekarskiej, ponieważ nie jest wpisana do Towarzystwa Lekarskiego. Tak o to tłumaczyli odmowę: Sztuka lekarska nie odpowiada ani uzdolnieniom, ani usposobieniom, ani charakterowi kobiety […], wszystkie dzisiejsze lekarki weszły na te drogę z awanturniczego usposobienia.”
Dążenie do możliwości edukacji kobiet nie było ważne dla ogółu społeczeństwa. O ile bogatsi mieszczanie i zubożała arystokracja chciała, aby ich dzieci były odpowiednio wyedukowane, o tyle dla rodzin robotniczych ważna była konkretna umiejętność. W rodzinach chłopskich było podobnie, dla chłopów nawet alfabet był niemal abstrakcją.
Warto wspomnieć, że bardzo często przeszkodą do zdobywania wiedzy były pieniądze. Kształcenie wiązało się z dużymi kosztami przez co wykluczało wiele osób, które wyrażały chęć i możliwości do edukacji. Szczególnie odczuwały to kobiety. Silne wielowiekowe przyzwyczajenia i tradycyjne podziały ról społecznych powodowały, że w sytuacji kiedy rodzice, ciotki czy dziadkowie mieli wyłożyć pieniądze na kształcenie a nie wystarczało ich dla wszystkich chętnych, otrzymywali je chłopcy. To nadal oni, pomimo tak wielu zmian, jakie dokonały się w świadomości społecznej, mieli pierwszeństwo prawa do kształcenia. Sytuacje dziewcząt komplikował dodatkowo fakt, że wykształcenie jakie im oferowano (na poziomie średnim) nie przygotowywało ich w zasadzie do żadnego zawodu, nawet takiego, który uchodził za możliwy do wykonywania przez kobiety – na przykład zawód nauczycielki.
Nadal jednak jedynym zajęciem młodych dziewcząt było znalezienie sobie męża. Jeśli dla nich ważne było uczucie do drugiej osoby, o tyle rodzice oglądali się na status społeczny, majątek i reputację przyszłego zięcia. Normalnym działaniem, był wiązanie się między sobą w podobnych warstwach społecznych. Po pierwsze kupcy, rzemieślnicy czy szlachcice bardzo dobrze się znali, a po drugie każdy z nas wie, że „swój do swego ciągnie”. Oczywiście od każdej reguły są wyjątki - zdarzały się mezalianse czyli ślubu chłopki / mieszczanki z szlachcicem i odwrotnie.
Kiedy dziewczynka osiągnęła wiek około 16 lat, wówczas rodzice prezentowali pannę światu, która podczas niedzielnych spacerów obnosiła swoje wdzięki w nadziei znalezienia jakiegoś bogatego młodzieńca. Bardzo dobrym sposobem na znalezienie były różnego rodzaju bale, sztuki teatralne czy wieczorki. Jednym z bardziej awangardowych miejsc gdzie poznawali się przyszli małżonkowie był pojazd konny - dyliżans, którym wielu przemieszczało się jeszcze przed wynalezieniem maszyny parowej. Nierzadko też wybrankami serca okazywali się bracia lub siostry przyjaciół. Wcześniej wspomniany – Karol Libelt poznał swoją drugą żonę udzielając korepetycji jej braciom.
Nieco inna sytuacja panowała wśród rodzin rzemieślniczych, fabrykanckich. W tym przypadku ojciec szukał przyszłego zięcia wśród czeladników lub kolegów z fabryki. Właśnie w ten sposób przeważnie szukali siebie nawzajem przybyli chłopi do miasta. Wieśniaczki, które zamieszkały w mieście często zostawały przy swoich przyzwyczajeniach. Hodowały kury, kozy, świnie w komórkach lub na łąkach. Uważano, że najlepszy wiek na zamążpójście dla kobiet to dwadzieścia lat. Mąż powinien być starszy od wybranki. Klementyna z Tańskich Hoffmanowa pisała, że:  "Kilkanaście lat więcej w mężu niż żonie nie jest wadą, bo do zupełnego w małżeństwie szczęścia trzeba, aby mąż w wieku i rozsądku, w naukach i majątku, wyższość miał nad żoną. W 1874 roku wprowadzono śluby cywilne, wcześniej prawomocne były tylko śluby kościelne. Mężczyzna mógł wstąpić w związek małżeński po ukończeniu 21 roku życia, kobieta zaś od lat 16. Mężczyzna mógł jednak uzyskać zgodę na zawarcie związku małżeńskiego po ukończeniu 18 roku życia. Młodym żonom nie szczędzono rad dotyczących pożycia małżeńskiego. Oto dwa przykłady: Cierpliwość, słodycz, uleganie, jednostajność humoru, nieodzownie potrzebnemi są każdej kobiecie pragnącej być kochaną i szczęśliwą. A oto drugi przykład: Przede wszystkim bądź bogobojną i pobożną! [...] Miłuj zawsze małżonka swego jak się należy[...]. Pamiętaj, iż wzajemna tylko miłość jest [...] Znoś ułomności małżonka twego cierpliwie [...] Bądź zawsze dla męża twego szczerą i otwartą! [...] Podejrzliwości nie przypuszczaj do serca! [...] Nie bądź upartą w jakiejkolwiek sprawie [...] Miłuj nade wszystko schludność i porządek [...] Strzeż się gadatliwości."
Powoli walka płci ustępowała właściwemu rozumieniu równości. Nikt jednak nie wyobrażał sobie kobiet na uniwersyteckich katedrach. Maria Skłodowska-Curie była chlubnym wyjątkiem od niechlubnej reguły. W początkach XX wieku w Poznaniu pojawiły się pierwsze lekarki i dentystki. Więcej kobiet z uboższych domów podejmowało pracę zawodową. W 1907 roku w przemyśle (głównie tytoniowym) i rzemiośle (konfekcyjnym) poznańskim stanowiły 25% zatrudnionych. Wiele kobiet dorabiało wieczorami, na przykład szyjąc na maszynie.
Porada dla kobiet zawarta w „Zwyczajach Towarzyskich” z 1876 roku : "Kobieta, która wkrótce ma zostać matką, nie powinna wychodzić w dzień na ulicę i bywać w świecie. Tylko w rodzinnem kole przyjąć może zaproszenie na obiad; obowiązkiem jej wstrzymać się od uczęszczania do teatru, oddawania wizyt i ukazywania się na przechadzkach publicznych. Najsurowiej zwyczaj ten spełnianym jest przez Amerykanki i Angielki, i ze wszech miar zasługuje na to, aby go wszędzie naśladować [...] Kobieta , spotkawszy na ulicy znajomego, który jest na tyle niedyskretny, że ją zatrzymuje lub idzie z nią dalej, powinna pod pierwszym lepszym pozorem pożegnać go i wejść czy do jakiego magazynu, czy do domu, czy choćby wsiąść do dorożki dla odczepienia się."
Sytuacja naszych babek i prababek w XIX wieku uległa dużej poprawie. Szczególnie w mieście, gdzie wszystkie nowinki szybciej docierały. Na wsi jednak, nawet w początkach, czy połowie XX wieku dzieci rodzin wiejskich nie potrafiły czytać, pisać i liczyć. Dla rodziców ważna była gospodarka i praktyczne umiejętności, które przydadzą się w dorosłym życiu. Dziewczęta od matek i babek uczyły się gotować, szyć, prać. Mężczyźni czerpali wzorce od ojców i dziadków. Przykładem może być mój dziadek – Józef Kruczek, który do śmierci (czerwiec 2012 r.) nie potrafił pisać i czytać, a praktycznie potrafił rozwiązać każdą problematyczną sytuację, bo tego nauczył go ojciec. Na koniec anonimowy wierszyk pochodzący prawdopodobnie z XIX wieku :
Jakie drzewo, takie wiórki,
jakie chmury, takie deszcze,
jakie matki, takie córki,
a zazwyczaj gorsze jeszcze.

©Alan Jakman, artykuł [w:] periodyk genealogiczny More Maiorum, nr 2, rok 2013